Kłody pięciu wiekowych dębów znaleźli ekolodzy z Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot. Przygotowane do wywiezienia drewno znajdowało się na terenie Puszczy Białowieskiej, zaledwie trzy kilometry od Hajnówki. Leśnicy zapewniają, że dęby są wiatrołomami po ostatnich wichurach, które przeszły nad puszczą i pochodzą z lasu gospodarczego, a nie z terenu rezerwatu.

Ekolodzy argumentują, że mimo to dęby powinny pozostać w lesie, by zwiększyć ilość martwego drewna w ekosystemie. Wątpliwości nie rozwiewa Paweł Pawlaczyk, wiceprzewodniczący Państwowej Rady Ochrony Przyrody, organu doradzającego ministrowi środowiska.
– Przepisy czy lokalne plany urządzania lasu odnoszą się do drzew stojących. Gdy jakieś pada, np. z powodu wiatru, przy takiej interpretacji prawa może być tej ochrony pozbawione. Wyjątkiem są pomniki przyrody, których nie wolno usuwać nawet po powaleniu – tłumaczy Pawlaczyk na łamach białostockiej „Gazety Wyborczej”. – Prawo to jedno, a zdrowy rozsądek czy reguły ochrony przyrody to zupełnie co innego. Z takiego punktu widzenia usuwanie ponad stuletnich wiatrołomów z lasów Puszczy Białowieskiej jest jednoznacznie szkodliwe.
Źródło: „Gazeta Wyborcza w Białymstoku”