Pracujące w Polsce harwestery to głównie maszyny firm John Deere, Ponsse i Valmet, których łączny udział w rynku wynosi ponad 84%, przy czym największy udział ma John Deere – 37%. Według danych trzech największych importerów 41% harwesterów sprzedanych w 2007 roku to maszyny fabrycznie nowe. Z informacji przekazanych przez Poland Forest (polski przedstawiciel firmy John Deere) wynika, że w 80% przypadków były to harwestery typu 1070D, a w 20% większe, typu 1270D. Nie sprowadzono żadnej maszyny typu 1470D, charakteryzującej się jeszcze większą mocą, ciężarem oraz gabarytami. Ze względu na cenę kupowane są głównie maszyny mniejszych klas i używane.

Przez dwa lata niemal ośmiokrotnie wzrosła liczba harwesterów pracujących w polskich lasach – wynika z danych Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych. W marcu ub.r. w Polsce pracowały 152 harwestery i 233 forwardery. Jeszcze trzy lata temu tych pierwszych maszyn w naszym kraju było zaledwie 21. Równie zauważalny jest wzrost sprzedaży forwarderów – w porównaniu z rokiem 2006 ich sprzedaż wzrosła ponad trzykrotnie.
Przy użyciu tego typu maszyn polscy pracownicy leśni pozyskują 8% masy drewna – wynika z obliczeń Merkatora, polskiego przedstawiciela marki Windsor zajmującej się produkcją akcesoriów do harwesterów. Poważnym problemem na rynku specjalistycznym maszyn leśnych w Polsce jest fakt, że w większości są to maszyny z drugiego, a nawet trzeciego obiegu, co nie pozwala na uzyskanie odpowiedniej wydajności i jakości pracy.
Do barier utrudniających wdrażanie maszynowego pozyskania drewna zalicza się:
• brak zrozumienia dla potrzeby stosowania nowych technologicznie rozwiązań i maszyn,
• brak unifikacji sortymentowej,
• nierozwiązany problem pomiaru drewna,
• brak zainteresowania wyrobem drewna w kłodach,
• niedostatki w organizacji pozyskania drewna,
• brak stabilności usługowego sektora wykonawczego.
Zdaniem wielu rozmówców ta ostatnia bariera staje się jedną z największych przeszkód na drodze do pełnej mechanizacji procesu pozyskania i zrywki drewna. Mówiąc wprost, jest nią zarówno stosowanie umów rocznych na wykonywanie zadań gospodarczych, preferowanie wykonawców oferujących w przetargach najniższe stawki jednostkowe oraz – a może przede wszystkim – nierytmiczny i często ograniczony, pomimo zawartych umów, front pracy.