Kryzys dotarł już do podkarpackich nadleśnictw. Takich kłopotów ze sprzedażą drewna nie było już od lat. Popyt spadł o ponad 30 procent – informuje na stronie internetowej TVP Rzeszów..

Jedno z najbardziej wysuniętych na południe nadleśnictw w Cisnej początek roku miało pod znakiem fatalnej sprzedaży. Klienci odebrali jedynie 60 proc. tego, co przedsiębiorstwo przygotowało do handlu. W bieszczadzkiej Cisnej skala tego problemu jest największa, bo nadleśnictwo znacznie oddalone jest od głównych dróg. Na Podkarpaciu jednak spadek sprzedaży drewna zanotowały wszystkie nadleśnictwa. Według Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Krośnie w styczniu sprzedaż była o 35 procent mniejsza. W lutym o około 30 procent. A to źle wróży firmom usługowym, zatrudnionym przy zrywce i zwózce drewna. Mniej usług wykonują teraz również pilarze. Przy przedłużającym się niskim popycie na drewno nadleśnictwom pozostaje oszczędzanie. Zamiast drzew, tną więc koszty. To konieczne: o ile jeszcze dwa, trzy lata temu drewno sosnowe do tartaków cieszyło się dużym wzięciem, teraz jego sprzedaż znacznie spadła. W niełaskę popadło też bieszczadzkie drewno bukowe. Wszystko przez to, że coraz więcej firm meblowych pada ofiarą kryzysu.
Źródło: TVP Rzeszów