
Ceny drewna w Rosji są dla nich korzystne nawet przy doliczeniu kosztów transportu. Gdyby Rosjanie zdecydowali się na podwyżkę cła, straciliby – przynajmniej częściowo – odbiorców głównie z Finlandii. Skandynawskie przedsiębiorstwa z branży drzewnej musiałyby szukać nowych rynków dostaw surowca. Gdyby wybrali rynek polski, lokalni przedsiębiorcy mieliby niewielkie szansę w konkurencji ze skandynawskimi koncernami drzewnymi.
Przypomnijmy, premier Rosji Władimir Putin poinformował, że jego rząd wycofał się z zapowiadanej na początek br. podwyżki cła na drewno okrągłe. Rosja zapowiadała, że od 1 stycznia za metr sześcienny trzeba będzie zapłacić cło w wysokości 50 euro, czyli o 150 proc. więcej niż dotychczas i ponad dwunastokrotnie więcej niż jeszcze półtora roku temu przed serią podwyżek. Znaczny wzrost cen surowca miał uderzyć przede wszystkim w fiński przemysł drzewny, który importuje z Rosji blisko 40 proc. surowca przeznaczonego na eksport. Finowie zagrozili, że jeśli Rosja nie wycofa się z zapowiadanych podwyżek, będą blokować jej wejście do Światowej Organizacji Handlu. Rząd Putina uległ tym groźbom, ale odroczył podwyżkę tylko o rok.